Wielu rodziców odkłada wspólne podróże na lipiec i sierpień. Tymczasem dwa dni poza domem potrafią dać rodzinie więcej niż tydzień planowany od miesięcy. Krótki wyjazd łatwiej zorganizować, mniej kosztuje i nie wymaga urlopu. Daje też coś, o co w tygodniu trudno: kilkadziesiąt godzin razem, bez ekranów i pośpiechu. Pozostaje pytanie, gdzie na weekend z dzieckiem pojechać, żeby nikt się nie nudził. Poniżej kilka kierunków sprawdzonych przez rodziny, w tym parę mniej oczywistych. Najpierw jednak warto ustalić, czym się kierować przy wyborze.
Najpierw kryteria, dopiero potem mapa
Najczęstszy błąd to wybieranie miejsca pod kątem dorosłych. Dziecko inaczej ocenia wyjazd i szybko daje o tym znać. Z praktyki rodzinnych wypadów wynika, że liczy się przede wszystkim pięć rzeczy:
- czas dojazdu– powyżej czterech godzin w aucie weekend robi się męczący;
- plan na złą pogodę– przynajmniej jedna atrakcja pod dachem;
- możliwość swobodnego ruchu, a nie tylko oglądania;
- jedzenie i nocleg blisko głównej atrakcji;
- coś dla rodziców, bo zmęczony dorosły to słaby towarzysz zabawy.
Żaden kierunek nie spełni wszystkich warunków idealnie. Dobrze jednak sprawdzić, ile punktów da się odhaczyć przed rezerwacją.
Las i woda: Bory Tucholskie oraz Kaszuby
Rodziny mieszkające w dużych miastach często szukają po prostu zieleni. Bory Tucholskie wciąż pozostają w cieniu wybrzeża, co działa na ich korzyść. Jest tu cicho, a lasy nadają się na spacery i wycieczki rowerowe. Latem dochodzą spływy kajakowe. Wygodną bazą są Swornegacie, niewielka wieś położona między jeziorami. Dzieci, które na co dzień widzą głównie beton, szybko znajdują sobie zajęcie w lesie.
Podobny charakter ma Kaszubska Szwajcaria, choć atrakcji „do zaliczenia” jest tam więcej. Dzieci zwykle najlepiej wspominają dom do góry nogami w Szymbarku. Warto też wejść na wieżę widokową i zajrzeć do parku etnograficznego. Oba regiony mają jedną słabość: jesienią i zimą wiele zależy od pogody.
Mniej znane adresy: Roztocze i Pojezierze Brodnickie
Kto unika tłumów, powinien spojrzeć na wschód. Roztocze oferuje gęstą sieć tras pieszych i rowerowych, a przy odrobinie szczęścia można zobaczyć koniki polskie. Wyjazd łatwo połączyć ze zwiedzaniem Zamościa. Starsze dzieci docenią tamtejszą starówkę, zwłaszcza jeśli usłyszą wcześniej parę historii o twierdzy.
Pojezierze Brodnickie bywa z kolei spokojniejszą alternatywą dla Mazur. Jeziora są mniejsze, ale brzegi nie są tak zabudowane. To dobry wybór dla rodzin, które lubią kajaki i żagle. Sezon trwa tu jednak krótko, w praktyce od maja do września. Podobnie jest z parkami rozrywki i parkami dinozaurów, które zimą często ograniczają działalność.
Wycieczka pod ziemię: Wieliczka
Na liście nie może zabraknąć miejsca z walorem edukacyjnym. Kopalnia Soli w Wieliczce robi na dzieciach wrażenie już samym zejściem pod ziemię. Trasa prowadzi przez komory, kaplice i podziemne jeziorka. Trzeba pamiętać o cieplejszej bluzie, bo na dole panuje chłód niezależnie od pory roku. Dla chętnych przygotowano nawet nocleg 125 metrów pod powierzchnią. Zwiedzanie wymaga pokonania kilkuset schodów, dlatego z maluchem w wózku lepiej wybrać inny kierunek. Wieliczkę łatwo połączyć z Krakowem albo dalszą drogą w góry.
Góry z planem B: Bukowina Tatrzańska

Podhale kojarzy się głównie z Zakopanem, ale rodziny coraz częściej nocują kilkanaście kilometrów dalej. Powód jest prosty. W Bukowinie Tatrzańskiej działają Termy BUKOVINA, czyli atrakcja niezależna od pogody i pory roku. Zestawienie siedmiu rodzinnych kierunków, obejmujące również ten, opublikowano pod adresem https://www.termybukovina.pl/blog/gdzie-na-weekend-z-dzieckiem-7-pomyslow-rowniez-nieoczywistych i warto potraktować je jako uzupełnienie tej listy. Sam pomysł jest prosty: rano spacer po górach, po południu ciepła woda.
Obiekt liczy 12 basenów zasilanych wodą geotermalną z głębokości 2400 metrów. Jej typ określa się jako siarczanowo-sodowo-wapniowy. Część niecek znajduje się na zewnątrz, z widokiem na panoramę Tatr. Kąpiel pod gołym niebem w listopadzie czy styczniu to dla dzieci spora przygoda. Termy przyjmują gości w każdym wieku, także rodziny z niemowlętami.
Co dzieci robią w termach przez cały dzień
Rodzice obawiają się czasem, że basen znudzi się po godzinie. Tutaj rzadko tak bywa, bo atrakcje są rozłożone według wieku. W strefie Dzieci i Młodzieży znajduje się brodzik „Mocydełko” z wodą o głębokości 0,4 metra i temperaturze 30-36°C. Obok płynie rwąca rzeka „Bystry Potok”, a w „Zastawnicy” rozpięto siatkę do wspinaczki.
Starsze dzieci ciągnie zwykle w stronę całorocznych zjeżdżalni. Najdłuższa z nich, pontonowy Tatrzański Ślizg, ma 132 metry. Obowiązuje jednak próg: 130 cm wzrostu lub ukończone 8 lat. Młodsze rodzeństwo zostaje wtedy z drugim rodzicem w brodziku. Latem dochodzi strefa zewnętrzna z „Letnim Mocydełkiem” i wodną huśtawką w basenie „Corny Staw”.
Chwila dla dorosłych i sprawy praktyczne
Piąte kryterium z listy też da się tu spełnić. Rodzice mogą zmieniać się przy dzieciach i korzystać z basenów z hydromasażem. Dla chętnych działa strefa saun oraz gabinety Wellness. Na miejscu jest również gastronomia, więc dnia nie trzeba przerywać wyjazdem na obiad. Bezpłatny parking na czas pobytu rozwiązuje ostatni problem, czyli szukanie miejsca dla auta.
Nocleg najwygodniej zarezerwować w czterogwiazdkowym Hotelu BUKOVINA, który ma bezpośredni dostęp do term. Przy większej rodzinie opłaca się sprawdzić bilety rodzinne. Terminy poza szczytem sezonu oznaczają zwykle mniejszy ruch i niższe ceny kwater w okolicy.
Który kierunek wybrać?
Wszystko zależy od wieku dziecka i miesiąca w kalendarzu. Wiosną i latem świetnie wypadają lasy, jeziora oraz Roztocze. Wieliczka jest dobrym wyborem dla uczniów ciekawych świata. Od jesieni do wczesnej wiosny przewagę zyskują miejsca, w których deszcz niczego nie psuje. Termy pod Tatrami należą do tej grupy i z tego powodu wiele rodzin wraca tam regularnie. Najważniejsze, żeby w ogóle ruszyć się z domu. Dzieci rzadko wspominają, ile kosztował wyjazd. Znacznie częściej pamiętają, że rodzice mieli dla nich czas.